<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059</id><updated>2012-02-16T16:00:04.295+01:00</updated><category term='ambient'/><category term='post-rock'/><category term='jazz'/><category term='metal'/><category term='breakcore'/><category term='rock'/><category term='fusion'/><title type='text'>Nocna Koza</title><subtitle type='html'>Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka, 
od folku do industrialu, 
od artrocka do synth-popu, 
od jazzu do death-metalu
i nie zapomnijmy o odrobinie psychodeli
...czyli kręte ścieżki muzycznej edukacji niejakiego Pana Kozy</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>10</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-1018858567689500297</id><published>2009-04-07T01:25:00.006+02:00</published><updated>2009-04-07T02:34:12.435+02:00</updated><title type='text'>With a little help from my friends... cz.1</title><content type='html'>Tak, wiem. Dziś już 6 ... yy właściwie to 7 kwietnia a miało być pierwszego. Ale skoro i tak czytacie...&lt;br /&gt;Dzisiejszy (i środowy) odcinek będzie krótkim przeglądem bandów poleconych mi ostatnimi czasy przez znajomych (i nieznajomych też). Znaczy się, dużo gówna też mi polecono, ale ja nie o tem chciałem, więc kapel będzie tylko dwie. Tak w sam raz, żeby zamiast teleekspresu przeczytać. Nawiązuję do tego szacownego i tak lubianego przez studentów programu informacyjnego z pewnym rozmysłem, bo i tempo mojego słuchania podobne było. Dwa wieczory, jeden dwulitrowy pomarańczowy napój gazowany produkcji polskiej, jedna para słuchawek (co by współspaczy nie pobudzić), jeden japoński wzmacniacz (podobno z końca lat 70, ale się nie znam) i po jednym utworze każdej kapeli. Na więcej czasu nie starczyło, ale jako mały przedsmaczek może jakoś strawicie (kolejność przypadkowa):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. The Angelic Process - We All Die Laughing, czyli "walec i delikatność&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;Jedno z nielicznych zdań jakie usłyszałem o nich przed przesłuchaniem to właśnie rzeczony fragment o delikatności. Muszę przyznać, że się sprawdził, chociaż zdecydowanie z naciskiem na walec. Nigdy nie lubiłem określenia "ściana dźwięku", może z powodu, iż nie byłem pewien co ono właściwie oznacza. Angelic Process uświadomił mi znaczenie tego terminu dogłębnie, dousznie, chyba nawet wprost domózgowo. W 38 sekundzie utworu za moimi plecami znienacka (bo skąd by indziej) pojawił się Wielki Przedwieczny i znalezionym młotkiem pierd...nął mnie w łeb. Takiego szału przesterów jeszcze nie doświadczyłem w moim spokojnym życiu. Bas miał idealną częstotliwośc, żeby nie wyłamać mi czaszki, ale wywołać niepokój, perkusja w odpowiednich momentach rozpędzała szaleńczy trans, by po chwili skryć się za gitarami, a dorzucone gdzieniegdzie darcie ryja idealnie pogłębiało mrok wyłażący z słuchawek. Wychodzi na to, że jeszcze może fanem dronów zostanę czy co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu pierwotnie miała być druga kapela, ale jako, że pora późna kapela zaczeka do środy. A ja ogłaszam mały konkurs - kto pierwszy zgadnie co/kto to będzie, ma u mnie browara. Z dowozem do domu. Żeby dać wam jakieś szanse to zdradzę, że kapela z Norwegii i jednoosobowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-1018858567689500297?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/1018858567689500297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=1018858567689500297' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/1018858567689500297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/1018858567689500297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2009/04/with-little-help-from-my-friends-cz1.html' title='With a little help from my friends... cz.1'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-180223299308372719</id><published>2009-03-24T17:41:00.005+01:00</published><updated>2009-04-02T12:56:56.285+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ambient'/><title type='text'>Smutek bezbrzeżny</title><content type='html'>Dziewczyna Cię rzuca... wyrzucają Cię z uczelni/pracy... Mike Patton i Trent Reznor giną w katastrofie lotniczej lecąc na festiwal do Twojej miejscowości... przyjechał papież i w sklepach nie ma browara...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholera popłakałem się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dxgrZuoSwWg/SdSZxwpYFaI/AAAAAAAAAHQ/5Y97Sgeqbzg/s1600-h/treny.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 286px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dxgrZuoSwWg/SdSZxwpYFaI/AAAAAAAAAHQ/5Y97Sgeqbzg/s320/treny.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320046139982484898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jacaszek - Treny&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miało być dopiero w kwietniu, ale jakimś cudem udało mi się 1 dzień wolnego wygospodarować, so...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowego Jacaszka (Pentral) już można nabyć, ja niestety z braku czasu karmiłem się jedynie fragmentami wyszperanymi w necie. Fragmenty te, jak już pisałem urwały mi dupsko. Postanowiłem więc przypomnieć sobie poprzednie dokonania konserwatora zabytków. Dupsko zostało urwane po raz kolejny.&lt;br /&gt;Wiem, że inspiracją do nagrań był pewien Wybitny Polski Poeta i  jego udokumentowany żal po stracie córki, ale do mnie ta płyta przemawia bardziej jako smutek singla w wielkim mieście. Wiatr i śnieg z deszczem za oknem, zero przyszłości przede mną. Bezsens istnienia stanął przede mną w całej okazałości. Vanitas, vanitatum et omnia vanitas. Jak umrę nie będzie nawet komu głośników i wzmacniacza zostawić. Praca, konsumpcja, wszystko to bez sensu. Gdzie czas i miejsce na miłość, ideały? Co się stało z tym Kozą, który chciał zbawiać świat?&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Yyy, ale mnie Weltschmerz złapał, może lepiej wróćmy do płyty. Arvo Pärt to może nie jest i przy nagraniach nie zaśniecie, jednak nie oczekujcie jakiegoś galopującego tempa tej płyty. Przyznaję, może znużyć, ale wszystkich, którzy przebiją się przez monotonię czeka smutek w czystej formie, podlany niepokojącymi szmerami i odpowiednią ilością wokaliz, by wywołać stan zwany "zapatrzeniem się w okno". A, że do tego trafiły się perełki w postaci "Lamentu" i "Rytm to nieskończoność" (szczególnie część druga) to aż się chce ryczeć... Szczególnie w taki pieprzony wietrzny wieczór jak dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaa, zamknęli mi sklep z browarem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholera, znowu się popłakałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-180223299308372719?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/180223299308372719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=180223299308372719' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/180223299308372719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/180223299308372719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2009/03/smutek-bezbrzezny.html' title='Smutek bezbrzeżny'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dxgrZuoSwWg/SdSZxwpYFaI/AAAAAAAAAHQ/5Y97Sgeqbzg/s72-c/treny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-5116280049829510097</id><published>2009-03-22T23:33:00.000+01:00</published><updated>2009-03-22T23:48:34.665+01:00</updated><title type='text'>Okrutny świecie</title><content type='html'>Żegnaj okrutny świecie, dłużej już tak żyć nie mogę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to znaczy z tak skaczącym przerwa jego mać internetem. Wiem, że poniektórym obiecałem, że w sobotę coś się tu ukaże, jednak dzięki uprzejmości mojego warszawskiego współlokatora, który nie był łaskaw wyposażyć mieszkania w dobro powszechne jakim jest internet będzie tylko krótka notka. Notka, która swoją drogą powstała dzięki uprzejmości któregoś z sąsiadów, któren zapomniał zabezpieczyć routera ;) &lt;br /&gt;Wiernych czytelników informuję, że ze względu na deadline w pracy do dnia 31 miesiąca marcem zwanego prawdopodobieństwo jakiejkolwiek recenzji przeze mnie spłodzonej bliskie jest zeru. Choć przyznaję, że mam już coś w zanadrzu, co po wstępnym przesłuchaniu urwało mi dupę. A propos urywania dupy - wielkie pozdro dla Frączka i Lolasza, którzy niecnie wyrwali mnie z korporacyjnego świata wprost w objęcia Opetha. Szatan, siarka i zniszczenie, hell yeah. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przeczytania zatem amigos.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-5116280049829510097?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/5116280049829510097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=5116280049829510097' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/5116280049829510097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/5116280049829510097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2009/03/okrutny-swiecie.html' title='Okrutny świecie'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-6448501762699212716</id><published>2009-03-15T17:39:00.002+01:00</published><updated>2009-03-15T19:50:34.084+01:00</updated><title type='text'>It's alive!!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wieki minęły odkąd cokolwiek tutaj naskrobałem. Główną przyczyną było oczywiście &lt;a href="http://radioluz.pwr.wroc.pl/"&gt;radio&lt;/a&gt;, które wciągnęło mnie jak przewalający się po muszli klozetowej tajfun wciąga ... sami wiecie co wciąga. Paradoksalnie działając w tak wydawałoby się umuzykalnionej instytucji jak radio człowiek ma mało czasu, żeby słuchać muzyki, a co dopiero o niej pisać.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Eee, co ja pierd... nie chciało mi się zwyczajnie. Ostatnio jednak znów poczułem nieodpartą chęć opisania wpadających w me uszy i wygładzających ostatnie fałdy na moim mózgu dźwięków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypadało by zacząć chyba od spraw zaległych, oto więc garść muzyki, którą jarałem się przez ostatnie półtora roku samolubnie nie dając wam o tym znać. Sporo z tego co tu usłyszycie/zobaczycie to już starocie, ale kiedy zaczynałem tego słuchać to albo były to świeże wypieki, albo to ja odkrywałem nowe połacie muzycznego świata.  No to jedziem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.  Tak, tak, byłem na tym festiwalu indie srindi, lizania się po tyłkach i szpanowania różowymi kaloszami znanym pod nazwą Openera. Kilka koncertów spoko, kilka doceniłem dopiero po powrocie, a kilka mnie zmiażdżyło. Do tej ostatniej kategorii należy bezwzględnie Fischerspooner, który jak dla mnie był klu całego festiwalu. Dziki taniec, banda popaprańców na scenie, tysiące spoconych ludzi i człowiek truskawka (jak ktoś nie był to już się nie dowie :P). Żeby nie być gołosłownym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/QFwy1UQ8nfo&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/QFwy1UQ8nfo&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Been there ;) Niniejszym pozdrowienia dla Kalinki, która do tej pory nie może odżałować swojej nieobecności w namiocie, szczególnie po zasłyszeniu plotki, że Casey zdjął koszulkę podczas koncertu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Co do kapel, które doceniłem dopiero po powrocie to właściwie jest 1. A jeszcze bardziej uszczegóławiając (&lt;- to polskie słowo w ogóle?) 1 kawałek. Ale za to jaki. Wtedy, w Gdyni byłem już chyba zbyt zmęczony by ich docenić, za to w zaciszu wrocławskich pieleszy ten jednostajny rytm zagościł na długo w moich słuchawkach niejednokrotnie powodując zawieszenie moich czynności myślowych na dobre pól godziny.  Nieskomplikowany rytm a jednak potrafi głęboko wciągnąć. No tak, ja się rozpisałem, a nie wiadomo o kim mowa:    &lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/N5XVeENmLMk&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/N5XVeENmLMk&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Skoro już przy jednostajności, a właściwie repetytywności (znowu mam rozterki językowe)  - był i taki okres, kiedy to szukałem w muzyce tego co powtarzalne. Jak za pomocą pozornie wciąż tych samych dźwięków można stworzyć coś ciekawego, niebanalnego i odkrywczego? Jak każąc zaledwie 1 instrumentowi zmienić jego frazę można zupełnie przebudować utwór? Jednym z moich odkryć ówczesnych były radosne źrebaki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="315"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PGrZkUQ6_r8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PGrZkUQ6_r8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="315"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla zachęconych polecam poguglać za wersją bez wokali - wtedy repetytywność uderzy z całą mocą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Żeby nie było, żem profan i o rootsach własnych zapominam czas na coś śmierdzącego siarką wprost z czeluści piekielnych. Choć siareczka tu taka jakaś zwietrzała i szatana nie czuć na odległość. Właściwie można by powiedzieć, że pop-metal nieomal... można by, gdyby to nie był Wejda ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/o6ifAAhPVOQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/o6ifAAhPVOQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na utwór promujący grę - arcydzieło. Nie potrafię właściwie określić co w nim takiego dobrego. Ani porywających riffów, tekst niezbyt mądry (a co można mądrego zaśpiewać o Wiedźminie?), a o jego "popowości" może świadczyć, że śpiewał go pod nosem mój warszawski współspacz z zupełnie innej muzycznej bajki. I tu chyba właściwie pies jest pogrzebany. Prostota i "piosenkowość" tego kawałka powodują, że jak już "Aj em de Lord" wbije się w nasze (wasze?) zakute w metal pały nie ma bata - trzeba śpiewać. Nie mogłem się uwolnić od tego utworu przez dobre 3 miesiące, a i teraz zdarza mi się zanucić żem jest panem miecza. I taki chyba był cel zatrudnienia Vader'a do napisania promosa - co by się każdemu mógł spodobać. Nie tylko fanom dywizji pancernych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5.  Erm... ostrzegałem, że będą starocie, ale takiego oldskula chyba nikt się nie spodziewał. Wynalazłem to kiedyś bodajże na świętej pamięci 7kettles.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wB_05Bz6KN8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wB_05Bz6KN8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą reakcją był srogi rechot, po drugim odsłuchaniu zacząłem sprawdzać czy aby Czesiu Niemen nie maczał w tym palców. A po trzecim... po trzecim odsłuchu cały pokój w akademiku bujał się do tych rytmów. Miłe, lekkie, przyjemne, kiedyś to kurde nawet muzyka popularna jakoś inaczej brzmiała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Radio ma też na szczęście swoje plusy. Jednym z nich było poznanie panny &lt;a href="http://www.myspace.com/_fryta"&gt;Fryty&lt;/a&gt; oraz monsieur &lt;a href="http://www.myspace.com/djmacbeat"&gt;MacBeat'a&lt;/a&gt;, która to parka w momencie poszukiwania przeze mnie nieco bardziej energetycznej muzyki (powiedział bym wręcz, że do bujania garba) podrzuciła mi takie oto 2 perełki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/voOSqm7KFz4&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/voOSqm7KFz4&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było, żem lansiarz - dostałem to od Frytki grubo zanim ogłosili, że będa na Heńku. Podobno coś tam melanżują z tradycyjną muzyką z Angoli czy Portugalii, ale właściwie mam to w de, ważne, że powoduje nienaturalne wykrzywienia mojego ciała.&lt;br /&gt;A to to już od Maka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9aWYYsB93qg&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9aWYYsB93qg&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałem, że w d'n'b siedzi ukryta energia, ale żeby aż skakać po chałupie (tudzież w przypływie nagłych mocy diabelskich posprzątać cały pokój w wawie?!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Skoro już przy znajomych jesteśmy, nie mógłbym zapomnieć i o Slejku, który jak prorok jaki jednym krótkim a treściwym utworem przypomniał mi, że Patton prawdziwym bogiem, a jam jedynie niegodnym bytowania płazem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RzF4V2xkl6c&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/RzF4V2xkl6c&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma tu tak lubianych przeze mnie oznak porypania Mike'a, ale generał P. nadal potrafi porwać mnie samym wokalem, a energia płynąca z tego kawałka gna mnie wprost do Austrii i nie pozwala doczekać się czerwca. God Bless Faith No More ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Rozpisałem się jak porypany, czas chyba kończyć te wypociny, tym bardziej, że większość z was czeka chyba na jakieś nowsze rzeczy i przede wszystkim na bardziej zakręcone niż moje zagubienie w piosenkowości i muzyce niosącej energię. Nic mądrego dzisiaj nie napisałem w tym temacie (przynajmniej nauczyłem się embedować jołtuba :P), jako więc mały przedsmak "Wielkiego Wiosennego Porypania Kozy" kawałek wprost z radiowej alkoholowo-używkowej imprezy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_XIV5-axhFM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_XIV5-axhFM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie basik przywodzący na myśl momentami Marcusa Millera pewnie nie zdzierżyłbym tego pisku więcej niż 2 razy (no, góra 5). A tak skwee zagościło na nieco dłużej w moim plejerze miło przywołując wspomnienia z czasów River Raidu na Commodore.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okej, enuf, mam nadzieję, że nie wynudziliście się zbytnio i każdy znalazł coś miłego dla siebie w tym przeglądzie muzycznego koziego półtorarocza. Stay tuned, naprawdę porypane rzeczy są w drodze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-6448501762699212716?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/6448501762699212716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=6448501762699212716' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/6448501762699212716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/6448501762699212716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2009/03/its-alive.html' title='It&apos;s alive!!'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-6374239540617634170</id><published>2007-09-11T10:01:00.000+02:00</published><updated>2007-09-11T11:15:29.641+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rock'/><title type='text'>Może i pod napięciem, ale chyba z bateryjki</title><content type='html'>Troszkę zapuściłem ostatnio bloga, a to dlatego, że uparłem się, iż następna recenzja nie będzie już taka entuzjastyczna, co więcej, że postaram się w niej pojechać zdrowo po rajtuzach. No ale jaki sens ma trzymanie słabych płyt? Przeszukiwałem więc bezskutecznie dostępną mi płytotekę, aż w końcu w moje łapki wpadło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/RuZPTjtAM7I/AAAAAAAAABE/8NoQuyMiF9c/s1600-h/00-va-kerrang-high_voltage-2006-pic.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/RuZPTjtAM7I/AAAAAAAAABE/8NoQuyMiF9c/s320/00-va-kerrang-high_voltage-2006-pic.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5108858024718513074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kerrang High Voltage (A Brief History of Rock)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Meine Damen und Herren: pierwsza zła recenzja!&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Płyta ta w zamierzeniu redaktorów pewnego poczytnego hamerykańskiego czasopisma traktującego o muzyce rockowej miała zaprezentować młodszym słuchaczom dokonania starszych kapel, które znacząco wpłynęły na rozwój gatunku. Aby zaś przyciągnąć tych młodszych słuchaczy zaproszono młode kapelki, które mają dopiero szansę stać się trendy, glamour i avanti do nagrania swoich aranżacji klasycznych utworów.&lt;br /&gt;Zamieszałem, namotałem, ale mam nadzieję, że każdy się domyślił już, że chodzi o zwyczajną płytkę z coverami. Dla mnie zawsze istotą nagrywania coverów było wnoszenie do utworu czegoś od siebie, nadanie jakiegoś takiego indywidualnego "sznytu", tak by każdy słuchacz mógł powiedzieć "-ja to znam, ale jak ciekawie/świeżo/inaczej jest to zagrane!". Niestety na tej płycie większość wykonawców może jedynie powiedzieć, że zagrali inaczej. Nieciekawie, nudno i ogólnie do dupy. Na płycie mamy swoisty przekrój przez słabą muzykę: od utworów fatalnych ("Die, Die My Darling" Aiden) poprzez zwyczajnie złe ("Buddy Holly" Biffy Clyro) aż do przyzwoitych, lecz nie dorównujących oryginałowi ("Head Like A Hole" Still Remains). I niestety ponad poziom przyzwoitości ta płyta wznieść się nie potrafi. Najlepiej brzmią te utwory, w których wykonawcy nic nie próbowali dodawać od siebie ("Walk" Pantery w wykonaniu Avenged Sevenfold, "Start Today" Gorilla Biscuits grane przez Fall Out Boy) psując je jedynie nowym wokalem. Ale po co w ogóle nagrywać takie covery?! Pod koniec płyty niemal się popłakałem słuchając jak Bullet For My Valentine i 36 Crazyfists bezczeszczą "Crazy Train" i "Digging The Grave". Nie zagrali najgorzej (bo grali tak jak oryginalni wykonawcy), ale te utwory to przecież taka świętość, że nie godzi się ich psuć wokalistami nie dostającymi do pięt Ozzy'emu i Mike'owi. Swoistym kuriozum jest obecność na tej płycie Deftones - sami składają hołd starszym kapelom grając "Simple Man" Lynard Skynard (przyzwoicie), ale zostali również zaliczeni do alei zasłużonych i Fightstar zagrał ich "My Own Summer" (notabene co do 1 nutki tak samo jak Deftonesi). Czasem nawet w gównie trafi sie wisienka - tutaj jest nią "Holy Diver" Dio grany przez Killswitch Engage. Zagrany z przytupem i jajem, chłopaki dołożyli od siebie akurat tyle, by dało się rozpoznać oryginał a jednocześnie by nikt nie miał wątpliwości, że to Killswitch. Do plusów można by jeszcze zaliczyć "You give Love a Bad Name" Atreyu, ale po niezapomnianym wykonaniu tego utworu przez pewną polską wokalistkę w pomarańczowym sweterku mam niestety jednoznaczne skojarzenia z tym utworem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podsumowując: załatwcie sobie "Holy Diver", a jeszcze lepiej obejrzyjcie teledysk, a od kompilacji typu Kerrang trzymajcie się z daleka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. tak, wiem, nadużywam nawiasów ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-6374239540617634170?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/6374239540617634170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=6374239540617634170' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/6374239540617634170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/6374239540617634170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2007/09/moe-i-pod-napiciem-ale-chyba-z.html' title='Może i pod napięciem, ale chyba z bateryjki'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/RuZPTjtAM7I/AAAAAAAAABE/8NoQuyMiF9c/s72-c/00-va-kerrang-high_voltage-2006-pic.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-5851798662558822129</id><published>2007-08-31T11:49:00.000+02:00</published><updated>2007-08-31T12:41:45.387+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-rock'/><title type='text'>Post-nuclear era</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://cdn.last.fm/coverart/300x300/3264995.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://cdn.last.fm/coverart/300x300/3264995.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;God is an Astronaut - All is Violent, All is Bright&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Kiedy pierwszy raz zetknąłem się ze zjawiskiem zwanym "post-rock" przyznaję, że nie przypadła mi ta muzyka do gustu (noo, może niektóre Sigury czy Mogwai'e były zjadliwe, ale bez rewelki). Jakieś takie smęcenie, ale nie porażające smutkiem, jakieś te wokale niby zakręcone, ale właściwie przypominające bardziej memlanie jakiegoś ćpuna i to wszystko jakieś takie nudne czy coś. No, ale zdania nie zmienia tylko krowa - trawa zawsze jest dobra :P  Postanowiłem więc spróbować jeszcze raz: z zakamarków dysku wygrzebałem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;God is an Astronaut&lt;/span&gt; i ...dałem się przekonać. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko co przeszkadzało mi w post-rocku zniknęło. Nadal smęcą, ale tak jakoś weselej i z przytupem, na nudę nie ma miejsca, a wokali zwyczajnie nie ma (oprócz utworu "Fragile" i jakichś tam chórków od czasu do czasu). W utworach gitarowo-klawiszowe smuty przeplatają się ze ścianami przesterów i galopujących (może trochę przesadziłem z tą galopadą) perkusji by za chwilę wkroczyć na pole czystej gitarowej melodii. I to chyba właśnie te melodie decydują o sile tej płyty. Może i "post", ale przede wszystkim "rock". Ale nie w stylu "Toczących się Kamieni ", odwołujący się raczej do tradycji Cepelinów czy (tfu, na psa urok jeszcze zacznę ich słuchać... o tempora o mores!) Radiohead. Nie jest to może płyta wybitna, ale zwyczajnie dobra. W sam raz, żeby zacząć swoją przygodę z gatunkiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jeśli tak ma wyglądać post-rock, to ja chcę więcej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-5851798662558822129?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/5851798662558822129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=5851798662558822129' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/5851798662558822129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/5851798662558822129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2007/08/post-nuclear-era.html' title='Post-nuclear era'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-2047013767401382000</id><published>2007-08-21T19:28:00.000+02:00</published><updated>2007-08-21T20:07:21.069+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fusion'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jazz'/><title type='text'>Prognoza pogody na dziś: świetne fusion</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/6/66/Weather_Report-Heavy_Weather.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/6/66/Weather_Report-Heavy_Weather.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Weather Report - Heavy Weather&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jako, że łomot Venetian Snares nie każdemu mógł przypaść do gustu postanowiłem tym razem zabrać się za coś bardziej lekkostrawnego. Weather Report to obok Mahavishnu Orchestra i Return to Forever klasycy jazz/fusion, a Heavy Weather to płyta, która wyniosła ich na piedestał. Z resztą nagrywając w takim składzie musieliby naprawdę coś spierd... żeby nie nagrać arcydzieła. Joe Zawinul (pianinopodobne), Wayne Shorter (saksik), Jaco Pastorius (bass) - na dźwięk tych nazwisk każdemu miłośnikowi nowoczesnego jazzu cieknie ślinka. A do tego jeszcze wcale nie gorsi wirtuozi: Alex Acuna (konga i perkusjonalia) i Manolo Badrena (perkusja i takie tam). No i rzeczywiście wyszla z tego blendu perełka. Nie brakuje na tej płycie chyba niczego: jest i nastrojowa ballada (A Remark You Made), jest genialny basowy popis (nie mylić z PO-PiS'em) Jaco w Teen Town, jest perkusyjne live'owe szaleństwo Acuny i Badreny (Rumba Mama) i wreszcie jest też najbardziej chyba znany utwór fusion - nazwany na cześć słynnego klubu jazzowego w New Yorku - Birdland. Ogólnie rzecz biorąc świetny oldschoolowy kawał from de siedemdziesiąt's.&lt;br /&gt;Nie będę się dłużej już rozpływał nad tym albumem, bo obawiam się, że mogłoby mi zabraknąć synonimów do słowa "genialny". Jeśli jesteś fanem nowoczesnej muzyki, to spróbuj posłuchać jak to się drzewiej grywało. Ręczę, że niejedna zagrywka Zawinula/Shortera i reszty kompanii Cię zaskoczy. A jeśli lubisz okołojazzowe klimaty to ta płyta to absolutny "must hear/must have".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-2047013767401382000?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/2047013767401382000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=2047013767401382000' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/2047013767401382000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/2047013767401382000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2007/08/weather-report-heavy-weather-jako-e.html' title='Prognoza pogody na dziś: świetne fusion'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-789347850793157141</id><published>2007-08-16T16:52:00.000+02:00</published><updated>2007-08-17T17:34:31.713+02:00</updated><title type='text'>Sleepy hollow</title><content type='html'>Ze względu na chroniczne niewyspanie, spowodowane obecnością w moim życiu 2 osób: jednej brodatej a drugiej z cyckami nastąpiła mała obsuwa z publikacją recenzji. Na pocieszenie obrazek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/RsW81ztAM6I/AAAAAAAAAA8/Xbv-Ni1ZrXA/s1600-h/1mohnr7.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/RsW81ztAM6I/AAAAAAAAAA8/Xbv-Ni1ZrXA/s320/1mohnr7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5099689785665008546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc, idę odsypiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-789347850793157141?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/789347850793157141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=789347850793157141' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/789347850793157141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/789347850793157141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2007/08/chroniczne-niewyspanie.html' title='Sleepy hollow'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/RsW81ztAM6I/AAAAAAAAAA8/Xbv-Ni1ZrXA/s72-c/1mohnr7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-2337595439241888712</id><published>2007-08-08T15:25:00.000+02:00</published><updated>2007-08-17T17:30:57.903+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='breakcore'/><title type='text'>Placki po węgiersku, zdecydowanie na ostro</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/Rrwdo946wfI/AAAAAAAAAA0/KHyhs4d-UGY/s1600-h/Venetian.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/Rrwdo946wfI/AAAAAAAAAA0/KHyhs4d-UGY/s320/Venetian.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5096981467921826290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Venetian Snares - Rossz Csillag Alatt Szueletett&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;br /&gt;   Zapewne to kwestia indywidualnego odbioru, ale mnie ten album wżarł się w psychikę i zostanie tam pewnie na długo. Problemy z psyche ma chyba również twórca tego dzieła pan Aaron Funk, gdyż na pomysł nagrania takiej płyty wpadł podczas podróży do Budapesztu, kiedy to wyobraził sobie swoją własną osobę jako gołębia na dachu pałacu królewskiego (whoa!). Wyraźnie zafrapowany swoją nową gołębią osobowością pan Funk wrócił do domu, nauczył się specjalnie grać na trąbce i skrzypcach (na potrzeby tylko tego 1 albumu! fanatyk jakiś!) i wreszcie z głową pełną pomysłów wkroczył do studio. Co wyszło z tego wszystkiego? Breakcore na poziomie, którego chyba długo nikt nie przeskoczy. Łagodne smyczki doprawione sześciorękim perkusistą-epileptykiem. Z melodii bije mrokiem na kilometr, a połamane bity tylko pogłębiają wewnętrzny niepokój. Słuchając tej płyty miałem nieodparte wrażenie, że za chwilę coś się sprtoli, ktoś umrze, albo przez okno wpadnie mi do pokoju wampir na morfinie. A utwór "Felbomlasztott Mentokocsi" sądzę, że spokojnie mógłby się znaleźć na ścieżce dźwiękowej do "Requiem dla snu" nie zaburzając specjalnie klimatu tejże. Z ciekawostek - jeden z utworów (Öngyilkos Vasárnap) jest interpretacją "Szomorú Vasárnap" węgierskiego kompozytora Rezső Seress'a. Kawałek ten znany jest jako węgierska pieśń samobójców. Jest tak depresyjny, że słuchając go kilkanaście osób (w tym narzeczona kompozytora) wyskoczyło z okien, a po serii samobójstw zakazano emisji tego utworu w USA i na Węgrzech!&lt;br /&gt;Ta płyta to zepsucie i totalna anihilacja moich wrażliwych komórek nerwowych&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W skrócie: zdecydowanie polecam&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-2337595439241888712?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/2337595439241888712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=2337595439241888712' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/2337595439241888712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/2337595439241888712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2007/08/placki-po-wgiersku-zdecydowanie-na.html' title='Placki po węgiersku, zdecydowanie na ostro'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_dxgrZuoSwWg/Rrwdo946wfI/AAAAAAAAAA0/KHyhs4d-UGY/s72-c/Venetian.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8301241532150108059.post-262675505233287257</id><published>2007-08-07T13:22:00.000+02:00</published><updated>2007-08-07T14:39:48.708+02:00</updated><title type='text'>Miłe złego początki</title><content type='html'>Na każdym blogu jest taki moment, że ktoś musi zacząć. To ja może zacznę.&lt;br /&gt;Nuda wakacyjna oraz dręczące uczucie braku jakiegokolwiek rozwoju "yntelektualnego" sprawiły, że postanowiłem rozpocząć niniejszą publikację swoich wypocin. W założeniu będą się tu ukazywać recenzje, hm, może zbyt duże słowo, opisy odczuć mych po przesłuchaniu płyt różnorakich, chociaż czasem pewnie jakieś moje głupoty życiowe też będę starał wam sie przemycić. Jako, że "dwója dwói nierówna", to nie będę wystawiał szkolnych cenzurek ograniczając się jedynie do słownych opisów oddających moje subiektywne nastawienie do danej produkcji w stylu: gówno totalne czy też good shit.&lt;br /&gt;To chyba na tyle. Miłego czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8301241532150108059-262675505233287257?l=nocnakoza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocnakoza.blogspot.com/feeds/262675505233287257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8301241532150108059&amp;postID=262675505233287257' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/262675505233287257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8301241532150108059/posts/default/262675505233287257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocnakoza.blogspot.com/2007/08/mie-zego-pocztki.html' title='Miłe złego początki'/><author><name>the_koza</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
